Przejdź do treści
Page Loader
Czcionka: A A A
Kontrast: A A A A X

„Oszukiwać pięknie...” - wywiad z Katarzyną Sobańską i Marcelem Sławińskim

pon., 09/03/2020 - 13:16

Z Katarzyną Sobańską i Marcelem Sławińskim rozmawia Magdalena Baczyńska vel Mróz, kuratorka wystawy „Kształt iluzji”.

Myśląc o filmie, widzisz aktorów grających role pierwszoplanowe. Gdy usłyszysz nazwisko reżysera, to widzisz jego twarz. Żeby dotrzeć do autorów pięknych pejzaży, wizjonerów wyboru nieprzypadkowych miejsc, skrupulatnie dobranych najmniejszych szczegółów pod względem historycznym, plenerowym, doboru elementów kostiumów i rekwizytów, musisz podjąć wyzwanie znalezienia odpowiedzi na pytanie: kto za tym stoi? O ile w ogóle taka myśl przyjdzie Ci do głowy...
 

Magdalena Baczyńska vel Mróz:

Przenieśmy się do fizycznej ekspozycji wystawy kształt iluzji. Uważny widz, dostrzeże motyw drzewa na rozstaju dróg, przy którym na ławce siedzą główni bohaterowie, ten sam kadr pojawia się w „Idzie” i „Zimnej Wojnie”. Czy ten motyw nie nawiązuje czasem podświadomie do początku Waszej współpracy?

Marcel Sławiński:

Można tak powiedzieć, że jest to miejsce styku naszych doświadczeń, spotkania też jako ludzi. To metaforyczne skrzyżowanie, które jest zarówno w „Idzie”, jak i w „Zimnej wojnie” stało się też naszym spotkaniem zawodowym, ale też ludzkim.
 
Stąd też ta ławeczka (na ekspozycji jest ustawiona ławeczka przy dużym zdjęciu drzewa – wyp. red). Myśląc nad plakatem, uświadomiliśmy sobie, że ta metafora jest pewnym symbolem spotkania i partnerowania sobie. Jest to też często, Kasia ładnie to określa, pozwolę sobie zacytować klasyka (śmiech) „wspinaczka z asekuracją” i że to bardzo pomaga w naszym zawodzie zwłaszcza w tych trudniejszych momentach. Taka dygresja.
 
Uczący mnie, wybitny z resztą scenograf Jerzy Skarżyński razem z Lidią Skarżyńską, byli również teamem scenograficznym.
 
Z początku ludzie dziwili się, dlaczego razem, zwłaszcza produkcja? Jak do was mówić? Czy odbierać was jako dwoje scenografów, czy jako jednego? Otóż my jesteśmy razem, jako jeden scenograf, ale to też jest pewna wygoda, ponieważ dzielimy się zadaniami, co usprawnia realizację w projektach bardziej rozbudowanych. Już nie mówiąc o takim metaforycznym ujęciu, że kobieta i mężczyzna trochę inaczej pewne rzeczy widzą, no i mamy też odrębne pesele.
 
Czasem też iskrzy twórczo między nami, ale ma to również wymierny aspekt pobudzająco-kreatywny.

Katarzyna Sobańska:

To jest tak, że czasem poprzez negowanie nawzajem naszych konceptów, dochodzimy do konsensusu twórczego, który ma zawsze bilans dodatni.
 

Magdalena Baczyńska vel Mróz:

Tytuł wystawy to „kształt iluzji. Obraz w scenografii filmowej. Sobańska & Sławiński”. Wiem, że było tych pomysłów wiele, dlaczego zdecydowaliście się właśnie na ten?

Katarzyna Sobańska:

Bardzo długo myśleliśmy o tym tytule. To jest taki paradoks, niby prosta rzecz, a problem z wyborem tytułu polegał na tym, że próbowaliśmy strasznie dużo w nim zawrzeć, mając na względzie jak bardzo niewidzialna jest nasza praca. Jak nazwać to, co robimy by było piękną odpowiedzią w postaci wystawy.

Marcel Sławiński:

Dodam, że sami jesteśmy widzami, więc wchodząc w ten sposób myślenia widza, który siada wygodnie w fotelu w kinie, dedykuje przeciętnie dwie godziny swojego czasu i ogląda film, analizuje daną historię głębiej, czasem powierzchownie, czasem przestaje to go interesować i wychodzi z kina.
 
Nie ma najczęściej świadomości jak powstaje dany projekt, jak złożony jest ten proces realizacyjny. Bo i skąd ma wiedzieć? Ile to jest czasem tysięcy kilometrów spędzonych w dokumentacjach, żeby znaleźć ten konkretny obiekt, to opus magnum, jak nasze ruiny cerkwi w Kniaziach.
 
Dlatego powstał taki pomysł, żeby przybliżyć potencjalnemu widzowi jak powstaje kuchnia filmowa, że to jest proces rozłożony na wiele miesięcy, a bywa, że na lata.